Wencel: Panie Mauer, co pan zrobił w sprawie kapitana Nowakowskiego,
usiłującego w 80r założyć wolne związki zawodowe w resorcie?
Franz: Odstrzeliłem mu łeb, z Mauzera 7,8 milimetra.
%
Ktoś z Komisji: Czy znał pan wcześniej kapitana Nowakowskiego?
Franz: Studiowaliśmy razem prawo, Witek... kapitan Nowakowski był moim...
kolegą moim był...
%
Franz: Co? Co? Tylu ich?
Stopczyk: Żartujesz, to tylko z ostatnich dwóch lat. Z dwóch województw...
Jerzyk: Panie poruczniku, co teraz będzie?
Franz: Nic, będzie tak samo... albo lepiej...
%
Franz: Masz jakiś dom, rodzinę?
Angela: Mówią, że mam ojca księdza, a ty?
Franz: Żonę mam, w Ameryce, zostawiła mnie...
Angela: Głupia cipa.
%
Franz: Myślę, że jesteś niezła dupa i chcesz mnie bardzo.
%
Angela: Dlaczego odeszła?
Franz: Normalnie, bo to zła kobieta była...
%
Angela: A ty jesteś bez winy?
Franz: Ja jestem święty...
%
Franz: Przecież to się nie da jeść...
Olo: Kotlet z psa, trzeciej kategorii, pomielony razem z budą.
%
Dziadek: Wam to dobrze, wy młodzi jesteście, a ja co? Na bruk?!
A gdzie ja teraz robotę znajdę, jak tylko przesłuchiwać umiem?
Franz: W Polskich Nagraniach, idź tam, Dziadek, na łowcę talentów.
%
Stopczyk: No, kończcie flaszkę i do domu. W nocy ognisko...
Olo: Dużo tego?
Stopczyk: No, ze trzy ciężarówki.
%
Stopczyk: Dzisiaj puszczamy z dymem całą naszą pieprzoną przeszłość...
%
Walenda: Stopczyk, co wy tam palicie?
Stopczyk: Ja? Radomskie... ale jak pan major woli, to Franz ma camele.
%
Wie pan co? To jest, kurwa, skandal!
%
Franz: Olo, czujesz?
Olo: Tak, ale to nie gówno... to padlina... jak taki zaczyna od kapowania,
to na czym skończy?
Franz: Na Powązkach...
%
Franz: Jezu, ale ty piękna jesteś...
%
Franz: Bo jakoś ci nie ufam i jakoś cię nie kocham.
%
Nowy: Wy wszyscy jesteście pojebani! Was nie można sądzić, was trzeba
leczyć... Aparat mi wyrzucił, kurwa...
%
Olo: Jak dorośniesz, to zrozumiesz, że polityka to nie jest dziennik
telewizyjny! Polityka to jesteśmy my! Tu na tym wysypisku śmieci!
%
Franz: Co się tak, kurwa, patrzysz, nas tu nie ma.
%
Nowy: Chyba już pójdę, nie? Co tu będę tak sam siedział...
%
Franz: Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w Komisjach...
%
Kobieta z Komisji: Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego,
odnowionej, demokratycznej Rzeczpospolitej Polski?
Franz: Bezapelacyjnie, do samego końca... mojego lub jej...
%
Olo: Jestem mechanikiem, nie muszę być ubolem.
%
Gross: Na pohybel czarnym.
Olo: Na pohybel... czarnym i czerwonym.
Gross: Na pohybel wszystkim... to jest ładny toast, co?
Olo: No, za to z tobą wypiję...
%
Franz: Do szkoły trzeba by cię posłać.
Angela: Znów mnie wszyscy będą pierdolić.
Franz: No to jest argument przeciwko szkole...
%
Angela: Jak ci się podoba moje siedemnastoletnie ciało?
Franz: Ty stara dupa jesteś.
%
Angela: Dlaczego ona cię zostawiła?
Franz: Moja żona? Bo to suka była, mówiłem ci...
%
Angela: Uśmiechnij się.
Franz: Co jest, koncert życzeń?
%
Bień: Nazywam się major Bień i mam stopień majora. Od wczoraj jesteście
moimi podwładnymi, a ja jestem waszym bezpośrednim przełożonym. Teraz
jesteście w policji, a nie w ubecji. Wiecie jaka jest różnica? W ubecji
nic się nie robiło i brało się za to duże pieniądze, a w policji trzeba
będzie harować non stop i nie będzie za to żadnych kokosów. Nikt nie
będzie tu miał trzydziestu nagan, bo po drugiej wyleci na zbity pysk i też
generał nie pomoże.
%
Jeden z mafii: Na działkę ładne miejsce, nie?
Gross: Jak jutro skasujemy tego łącznika, to se kurwa kupisz wszystko.
Razem z tą rzeką, do tamtych kominów.
Ten sam: Ta... myślisz, że nie kłamał?
Gross: Z akumulatorem na jajach jeszcze nikt nie kłamał...
Ten sam: Długo się trzymał, twardziel. Nie wypłynie?
Gross: Nigdy nie wypływali...
%
Kazek: Nie macie prawa, jestem docentem nauk politycznych. A fujara mu się
majtała aż do kolan...
Dziadek: No bez przesady.
Kazek: No tak, w życiu większego nie widziałem.
Dziadek: E, ty tam dużo widziałeś.
%
Nowy: Student! Student!
Student: Co jest?
Nowy: Mauera wołaj, zdejmujemy gościa!
Student: Zadzwonić poszedł.
Nowy: To go wołaj! Co to kurwa jest, piknik?!
%
Kazek: Panienki na wycieczce?
Prostytutka 1: W pracy ty kutasie...
Prostytutka 2: Ale się nie przekonasz, bo cię na to nie stać.
Kazek: Cielęcinki? Zaczekajcie...
%
Nowy: Co robimy?
Franz: A skąd ja, kurwa, mam wiedzieć?!
%
Nowy: Ale jeszcze nigdy do nikogo nie strzelałem.
Franz: Kurwa żesz twoja mać, masz zabić każdego, uzbrojonego skurwysyna,
zanim on mnie zabije, rozumiesz?
Nowy: Dobra...
%
Kazek: Ja chcę do biura, ja dobrze piszę na maszynie... ja chcę kurwa do
biura... ja się przydam... ja znam całą opozycję...
Franz: Już nie ma opozycji, teraz to kurwa twoi zwierzchnicy!
%
Nowy: Już nikt przez ciebie nie zginie ubeku pierdolony! Nikt więcej,
nikt! Kurwa nikt! Nikt...
%
Franz: Bień! Jeszcze tu kurwa wrócimy!!
%
Franz: Bluszcz, co tu robisz, powinieneś być w pierdlu.
Chemik: Ja mam chore serce, wezwij karetkę.
Franz zaczyna wymierzać mu ciosy w brzuch.
Franz: Nie łżyj skurwysynu, ty nie masz serca, wysłałeś brata na szafot.
%
Chemik: Jeżeli powiem, to mnie zabiją...
Franz: Jak nie powiesz, to ja cię zabiję.
%
Olo: Do czego my się w ogóle nadajemy?...
Franz: Jeśli nie będziemy policjantami, to będziemy nikim...
Angela: Po co?
Franz: Ktoś się rodzi księdzem, ktoś kurwą, a ktoś inny złodziejem...
czasami ma to dobre strony, bo się można poznać.
%
Franz: Nie chce mi się z tobą gadać...
%
Wielki Słaby: Pan wybaczy, że będę pracował, ale mam pilną robotę...
trumnę dla brata szykuję.
%
Franz: A zabiję ich wszystkich...
%
Franz: Ale kto umarł, ten nie żyje...
%
Olo: Franz, nie wygłupiaj się, przecież jesteśmy przyjaciółmi, znamy się
prawie 20 lat... Co ty myślisz, że to ja strzelałem? To nie ja, to ten
świr, ja tylko wykonałem wyrok na skurwysynie. Błagam cię, Franz uspokój
się, przecież sam mówiłeś, że trzeba robić porządek, no?... Myślisz, że ja
zdradziłem? Ja nikogo nie zdradziłem, ciebie nie zdradziłem Franz...
Przecież parę razy chcieli cię stuknąć, nie pozwoliłem im... Franz, na co
miałem czekać? Robiłem to samo co ty, na sądy miałem czekać? Skoczyłem do
gardła skurwysynom!...
Franz: Pierdolisz...
Olo: Nie, przysięgam ci, mówię prawdę Franz.
Franz: Pierdolisz moją kobietę...
Olo: Dlaczego?...
Franz: W imię zasad, skurwysynu...
%
